środa, 22 czerwca 2011

Wyprawa do Mikulczyc, cz. 4

Już na zakończenie opisu tej wyprawy ostatnie dwa zdjęcia.

Wracając do samochodu, uwieczniłem jeszcze niemalże samotny domek z czerwonej cegły. Wydał mi się tak malowniczy, tak ładnie do światła ustawiony i tak dobrze w kadrze leżący, że musiałem go uwiecznić.

Na sam koniec zauważyłem sympatyczną babcię siedzącą w oknie na parterze tej kamienicy od strony ul. Kopalnianej. Wziąłem się na odwagę i poprosiłem ją o zrobienie jej zdjęcia. Zgodziła się w zasadzie bez wahania. Był tylko jeden strzał, do tego krzywy, a nogi mi się lekko trzęsły ze strachu, ale jakoś ładnie ją chyba złapałem. Niestety, nie zapytałem o imię. Niech zatem będzie Panią Angelą (Anielą).


poniedziałek, 20 czerwca 2011

Wyprawa do Mikulczyc, cz. 3

Wracając z tej ok. 2h wyprawy po rubieżach Mikulczyc, zahaczyłem jeszcze o ul. Strzelców Bytomskich, w zasadzie o jej wschodnią część. Znajduje się tam kilka starych kamienic, więc mając jeszcze chwilę wolnego czasu, zrobiłem kilka zdjęć.

Oś ulicy (w zasadzie jest to droga bez nazwy, która stanowi łacznik pomiędzy ul. Strzelców Bytomskich i Ks. Józefa Poniatowskiego), na której robiłem zdjęcia zamieszczone w tym poście, wyznacza ten dosyć charakterystyczny budynek dawnej Kopalni "Mikulczyce".
 Przy wspomnianej uliczce (w zasadzie drodze gruntowej) stoją dwie  dosyć pokaźne kamienice oraz jeden mniejszy budynek. O dziwo - wszystkie niemal pozbawione podwórek. W zasadzie podwórko stanowi owa droga, a po jej drugiej stronie znajdują sie przydomow
 Jedna z kamienic góruje nad okolicą.
 U jej boku stoi uroczy stary budyneczek gospodarczy - całkiem nieźle zachowany.
Równoległa droga, również łącznik, także nie prezentuje się zbyt interesująco - zabudowę stanowią stare lub nowowybudowane jednorodzinne domy, a stare z reguły już są odnowione bez śladów przeszłości. Znalazłem tam tylko takiego rodzynka z czerwonej cegły.
 Przy samej ul. Strzelców bytomskich stoją mocno już odnowione kamienice, z pozamykanymi podwórkami (teren prywatny). Wrócę tam kiedyś, aby uwiecznić ich fasady.

niedziela, 19 czerwca 2011

Wyprawa do Mikulczyc, cz. 2

Kontynuując spacer ul. Kopalnianą, dotarłem do osiedla, w zasadzie kilku domów o zróżnicowanej architekturze, przy ul. Poległych Górników. Kiedyś bałem się nieco tego miejsca - mieszkając jeszcze wtedy na Os. Kopernika często zapuszczałem się rowerem do Mikulczyc i będąc przy wspomnianej ulicy ze 3-4 razy, zawsze widziałem tam jakichś łysych młodziaków, krzyczących, zachowujących się swobodnie itp. - wiecie, takich margines. Wiec obawiałem się nieco idąc tam w zeszłą niedzielę. Ale zaryzykowałem, licząc na uspokojenie obyczajów w niedzielną porę obiadową.

I miło się zaskoczyłem, bo niemiłych przygód nie miałem, choć w okolicznych krzakach słychać było podejrzanie głośny gwar, który jednak łukiem ominąłem.

Pierwszym budynkiem osiedla, który od razu rzuca się w oczy jest kamienica u zbiegu ul. Kopalnianej i Poległych Górników. Piękny typowo śląski okaz, pięknie wtedy oświetlony na tle pierzastego nieba prezentował się wybornie. 
Dalsze budynki są już mniej efektowne, jednak maja fajne położenie nad dosyć rozległą polaną, 
nad którą góruje komin z tereny dawnej Kopalni "Mikulczyce"

Polana ta służy poniekąd jako miejsce wypoczynku dla mieszkańców osiedla - niektórzy nawet wynieśli połowę dobytku na łąkę, aby rozkoszować się obecnością na świeżym powietrzu. Na chwilę przed wykonaniem zdjecia na tym tapczanie siedziała pani, czytając gazetę, jednak moja wrodzona nieśmiałość uniemożliwiła mi uchwycenie jej na tym landszafciku. Ale bez pani też chyba ładnie.
 Idąc dalej dotarłem do znów innej zabudowy, gdzie nawet stoją komórki, nigdzie w okolicy nie widziane.
 Z tyłu osiedla, jeśli się tak mogę wyrazić, stoją zabudowania byłej świetlicy i nawet jest tam dobrze prosperujący spożywczak, jedyny chyba w okolicy (zdjęcia nie mam, gdyż frontem na północ stał, 
a wizualnie sobą niczego szczególnego nie prezentował). 
Mam za to uwiecznione klientki tego sklepu (obie jakieś takie nieszczęśliwe)
 
 Wracając zdobyłem się na odwagę i zagadnąłem pewnego starszego pana, który przez całą moją wizytę na osiedlu stał na stołu przed swoim domem i trzymał poziomy maszt anteny satelitarnej. Wyglądało to tak, jakby było to jego główne zajęcie, gdyż masztu nie puszczał ani na chwilę. Gdy już wracałem, poprosiłem go o pozwolenie na zrobienie mu zdjęcia. Wtedy maszt ów już puścił. 
Pan ten po prostu pomagał synowi w ustawianiu anteny. 

piątek, 17 czerwca 2011

Wyprawa do Mikulczyc, cz. 1

Miało być "jutro, pojutrze", a jest kilka dni później. Niestety sprawy służbowe (delegacje) przesunęły nieco prezentację efektów spaceru po Mikulczycach.

Jak zapewne to widać na moich czarno białych zdjęciach, jestem zwolennikiem pochmurnej pogody i rozproszonego światła. Jednakże w zeszłą niedzielę, słoneczną i upalną, stało się tak, że miałem i możliwość i nawet chęć uwiecznić nieco Śląska w fotografii barwnej. Zresztą poza czarnobiałym klimatem faktur starej zabudowy Śląska, z dzieciństwa mi jeszcze się kojarzy Śląsk oświetlony silnym słońcem. Stąd jakoś te Mikulczyce (raczej dla próby i rozeznania się w dawno nieużywanym kolorze, niźli dla podtrzymania serii. Ale przyjemność swobody była duża - i nawet ludzi fotografowałem!

Spacerowałem po ul. Kopalnianej, Poległych Górników oraz Strzelców Bytomskich.
Poniżej efekt - cz.1. Cz.2 mam nadzieję jutro.

Chciałem napisać: "gdy wysiadłem na przystanku, od razu rzucił mi się w oczy pióropusz chmur,
wiszący nad dzielnicą...", ale przecież na ul. Kopalnianą przyjechałem samochodem.
 Pierwszym mieszkańcem Mikulczyc, który mnie przywitał, 
był kot, mieszkaniec kamienicy z poprzedniego postu.
Podwórko wspomnianej bardzo mi się spodobało - wielkie, rozwijające się niemal w łąkę (taka śląska wieś), ładnie oświetlone słońcem i mocno pachniało obiadem (niedziela, ok. godz. 12h), 
a na sznurze suszyły się ubrania.
  
Na ul. Kopalnianej znajdują się w niewielkiej od siebie odległości aż trzy kamienice o ściętych ścianach.
Drugi z nich, o silnie wysuniętej wąskiej fasadzie (ja takie kamienice nazywam "o profilu okrętowym" albo po prostu "okrętowcami"), robi naprawdę genialne wrażenie.
  Niestety ostatnia z kamienic o ściętych ścianach, najmniej efektywnie się prezentuje, choć podwórko jest dosyć klimatyczne. Na nim to przywitały mnie w oknie dwie, ehm, panie, klnąc pod nosem coś w stylu "czego tu, kur...". Ale mój uśmiech i fotograficzny zapał (ależ się nie lubię tak zachowywać, choć to skutkuje) złagodził ich podejście do mnie i pozostawiłem je z głupimi uśmiechami na twarzy.



poniedziałek, 13 czerwca 2011

środa, 8 czerwca 2011

Gwoli uzupełnienia postu o Kwartale Narutowicza - zabrakło w tamtym poście owego pięknego, niemal sześciennego eklektycznego budynku, znajdującego się u zbiegu ul. Szczęść Boże i Mehoffera i wciśniętego niemal w struktury byłych zakładów mięsnych "Maćko". Zatem uzupełniam.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...