środa, 18 października 2017

Przymiarka

Bo nie do końca tak to zdjęcie miało wyglądać. Miejsce to, ale niebo za ciemne. Spóźniłem się na błękitną godzinę. Ale szkoda mi nawet takiego, jakie jest. Dlatego tym razem w czarnobieli. Na zdjęciu oczywiście zaborski odcinek DTŚki z górującym kościołem pw. św. Franciszka.


poniedziałek, 16 października 2017

Światła starych kamienic

Pawłowski wypad zakończył się na zaborskiej ul. Lompy i to, co mnie od zawsze urzeka, to te stare kamienice pełne życia (tutaj w sobotni wieczór), co od razu nasuwa pełną głowę skojarzeń, o których już kiedyś pisałem na blogu. Ciepło domowego ogniska, wieczór, kąpanie, film w TV dla całej rodziny itp. I to właśnie widzę w tych światłach okien tuz po zachodzie słońca, gdzie jeszcze dzieci na dworze jeżdżąc na rowerach wyrywają ostatnie chwile gasnącego dnia.

Zabrze-Pawłów, skrzyżowanie ul. Głogowskiej i Sikorskiego

Zabrze-Zaborze, skrzyżowanie ul. Lompy i Bogusławskiego

niedziela, 15 października 2017

środa, 27 września 2017

Zdjęcia zdjęć...

...czyli plenerowa wystawa fotografii pod DMiTem. Ładnie wyeksponowane, szczególnie wieczorem, zdjęcia francuskiego fotografa Oliviera Föllmi stoją od kilku dni przed gmachem DMiTu i muszę przyznać, że wieczorem pysznie się je ogląda. Wystawa ta prezentuje wybór kilkunastu fotografii artysty z różnych zakątków świata, głównie jednak z Azji: Indii, Himalajów, Półwyspu Indochińskiego. Warto się wybrać wieczornym spacerkiem.



  



wtorek, 26 września 2017

Dzień przed wyburzeniem

W ostatnią niedzielę wieczorem uwieczniłem na zdjęciu jedną z najważniejszych konstrukcji budowlanych mojego dzieciństwa i młodości - chlewiki na podwórku przy ul. Strzelców Bytomskich w Gliwicach-Łabędach, gdzie spędziłem 25 lat swojego życia. Nosiłem się z tym od dawna, ale tym razem musiałem się na serio zmobilizować, ponieważ na wczorajszy dzień zaplanowano ich wyburzenie i już zaczęto powoli demontować drewniane drzwi. Koniecznie zatem musiałem tą budowlę uwiecznić, póki jeszcze stała.

Wydać to się może dziwne, ale chlewiki te były mi bardzo bliskie. To je widziałem codziennie z balkonu na drugim piętrze albo wychodząc z klatki, to w jednym z nich trzymało się rowery, wózki, narzędzia, podwórkowe zdobycze, to jednym z nich rąbałem drewno na rozpałkę, to w jednym z nich tata hodował świniaki w latach 80, to w jednym nich na górze mieliśmy z kolegami swój klub, to w ich cieniu kryliśmy się popołudniami na podwórku, to one stanowiły ścianę do odbijania piłki, to na drzwiach jednego z nich wisiała prowizoryczna obręcz do grania w kosza albo narysowana była tarcza do rzucania strzałkami, to za nimi ("za gnojakami") rozpalaliśmy ogniska, jeździliśmy na rowerach "dookoła chlewików" albo wrzucaliśmy do gnojaków lub z nich wyławialiśmy śmieci i kamienie.

Mnóstwo wspomnień mam w głowie z nimi związanych, dlatego musiałem oddać im taki symboliczny hołd w formie tego wpisu na blogu, bo już ich nie ma. Stały ponad 100 lat (chyba od 1905) wybudowane wraz z dwuklatkowym, dwupiętrowym ze strychem, zwieńczonym murem pruskim kolejowym familokiem.


Widok chlewików od tyłu od strony gnojoków i ogródków. Nasz chlewik to 3 od prawej. Na piętrze widoczne okienko naszego "klubu". Kiedyś (I poł. lat 90.) było tam okienko i prowizoryczna firanka

Widok od strony podwórka. Nasz chlewik 3 od lewej. Drzwi już zdemontowane.

Widok od tyłu od strony sąsiedniego osiedla. Kiedyś na widocznej ścianie był duży śmietnik, obok blaszany garaż sąsiada i mały ogródeczek. Gnojaki zarośnięte zielskiem, nieużywane już od chyba 20 lat.

Widok z mojej klatki schodowej niemal wprost na nasz chlewik.

czwartek, 21 września 2017

666666666666666666...

Mrygająca liczba szóstka na autobusie tejże linii rozmnożyła się na zdjęciu rozwidlenia ul. 3 Maja i Sienkiewicza przy 20-sekundowym czasie ekspozycji. 


środa, 20 września 2017

Światła podwórek

Zmrok, cisza, spokój, brak ludzi. Tylko w mieszkaniach ruch, wieczorne wiadomości i przygotowanie kolacji. Poniżej dwa podwórka: przy ul. 3 Maja i Sienkiewicza.





wtorek, 19 września 2017

Nocne chlewiki

Skoro byłem już na Jagiełły, to musiałem wstąpić na jedno z jej podwórek. Chyba zachęciła mnie panująca tam duża ciemność. Położone w głębi wejście do klatki schodowej ledwo oświetlało zielone od trawy podwórko, a pod ścianą w rzędzie grzecznie sobie stały chlewiki. I przypomniało mi się, jak kiedyś chodziłem po zabrzańskich podwórkach i szukałem chlewików. W sumie trochę materiału się uzbierało (41 chlewików) i trzeba by to kiedyś w końcu uporządkować.


poniedziałek, 18 września 2017

Jednokierunkowa obok targu

Bo tak zawsze kojarzę tą krótka ulicę (raptem 206 m), zapominając, kto jest jej patronem. Mała uliczka z ciasnymi starymi kamienicami, bliska obecność targu i krzątających się ludzi, do tego słoneczny sobotni poranek z długimi cieniami, to dla mnie kwintesencja śląskiej wielkomiejskiej sobotniej sielanki: biegania rano po buły na śniadanie, potem możliwość latania po podwórku, a wieczorem zapach ciasta rabarbarowego z kruszonką. Może się trochę zapędziłem... Nocą natomiast to okolica to również jakieś odbicie wspomnień z dzieciństwa, ale nie umiem już ich umiejscowić. Ale klimat też jest.

Ulicę Jagiełły odwiedzałem z aparatem dwukrotnie: nocą i za dnia, a nawet raz złapałem jej częściowy obraz z góry.




niedziela, 17 września 2017

sobota, 16 września 2017

Błękitna godzina

Gdy zajdzie już słońce, to zanim zrobi się całkowicie ciemno niebo przybiera, szczególnie na zdjęciach, kolor w odcieniach błękitu. Jest to moja ulubiona pora fotografowania w mieście. Najdłużej trwa w okresie przesilenia czerwcowego (aż 1,5h - 45 min przed wschodem i 45 min po zachodzie), najkrócej własnie teraz, na przełomie września i października oraz marca i kwietnia (ok. 1h). Dlatego obecnie trudno mi uchwycić TĄ właściwa porę, bo zanim znajdę odpowiedni kadr, rozstawię statyw, poczekam na światła samochodów (lub poczekam, aż znikną), to udaje mi się zrobić raptem 1-2 satysfakcjonujące zdjęcia (to tylko pół godziny!). Potem jest już ciemno, a niebo jest granatowe, ale w mieście niemal czarne. Dlatego poniżej pokazuję przykład kadr złapany podczas błękitnej godziny, który wczoraj udało mi się uchwycić na skrzyżowaniu ul. 3 Maja i Sienkiewicza.


piątek, 15 września 2017

Powrót na górę

Dawno nie widziane Zabrze z góry. Tego widoku chyba jeszcze nie było, choć z tego samego miejsca i owszem, ale z użyciem innego obiektywu i już bez liści. To oczywiście widok na gmach KG Policji przy ul. 1 Maja 


poniedziałek, 11 września 2017

Podwórkowe parkingi

Stare śląskie podwórka fascynowały mnie od początku zabawy z blogiem (za niedługo będzie 10 lat!), bo sam na jednym z nich, takim familokowym, z chlewikami, gnojokami i kostką brukową, się wychowałem. Ale to, co zauważyłem, to że nocą te podwórka mają inny klimat, niż ten, który zapamiętałem z czasów dzieciństwa. Dziś to za dużo nowoczesnych świateł, mocnych lamp, a czasem tych świateł wręcz brak. Dziś trochę brakuje mi po prostu tych podwórek oświetlonych słabymi żarówkami wejść do klatek schodowych i po prostu światłem z okien. A do tego na każdym z podwórek stoi mnóstwo aut. Kiedyś one, owszem, też stały, ale było ich góra 2-3 (o ile w ogóle) na 12 rodzin, z czego często były to auta przyjezdne. Dziś kilka, kilkanaście samochodów to norma. Takie czasy. Ameryka, panie! 
Poniżej dwa podwórka przy ul. Bytomskiej w Zabrzu-Biskupicach.





niedziela, 10 września 2017

Odnogi Bytomskiej

Ulica Bytomska to główny trakt Biskupic, w których wpada do niej 16 ulic i 11 dróg (wliczając również te nieutwardzone). Poniżej przykłady skrzyżowań z ulicami (pierwsze zdjęcie z ul. Puszkina i Trębacką) i z drogą dojazdową do podwórka i głębiej położonych zabudowań (adresy ul. Bytomskiej) tuż przy "Jakubcu" (niefortunne logo zawsze czytam "Jak biec" lub "JakYbiec"). Tłem dla tych skrzyżowań jest zacna biskupicka przedwojenna architektura.




sobota, 9 września 2017

Nepomuk

Kapliczka św. Jana Nepomucena u zbiegu ul. Bytomskiej i Św. Jana stoi jakby na straży tej drugiej ulicy. Ciekawi mnie przyczyna takiego posadowienia kapliczki: dlaczego akurat w tym miejscu? Tym bardziej, że za nią po lewej, niewidoczna na zdjęciu, już nowa zabudowa. Kapliczkę zbudowano w poł. XIX w., a kamienice przy ul. Św. Jana, stanowiące dla niej fajne tło, pochodzą chyba z podobnego okresu. Malownicza okolica.


piątek, 8 września 2017

Mur pruski

Zawsze ta kamienica ze szczytem z muru pruskiego przy ul. Bytomskiej w Biskupicach mnie fascynowała, ale nigdy nie przypuszczałem, że może tak malowniczo wyglądać od strony podwórka.


czwartek, 7 września 2017

Ten wiadukt

Zabrzańskie Biskupice są wciąż moją niezaspokojoną inspiracją fotograficzną. Najstarsza dzielnica Zabrza czaruje przedwojenną zabudową, starymi podwórkami i śladami czasów za dominacji przemysłu w mieście. Dlatego wciąż nowe podchody fotograficzne w tej dzielnicy. 

Poniższy wiadukt nad ul. Bytomską sfotografowałem wczoraj na nowo właśnie, ok. 21h, stając na środku ulicy, trochę ryzykując spotkanie z ciężarówką (widać w oddali), jednak 6 s. naświetlania dało radę. Na standardowe pół minuty w tych warunkach musiałbym czekać chyba do nocy.


sobota, 2 września 2017

Proces ciągły - 8 lat różnicy

Powyższe zdjęcie to tylko zajawka do posta


Tyle lat rożni poniższe fotografie podwórka przy ul. Bolesława Śmiałego. Podwórko to odwiedziłem dzisiaj i zaskoczyłem się, jak wiele się zmieniło. Niby wiadomo, że nasze otoczenie zmienia się cały czas: nowe budynki, wyburzenia, zmiany nawierzchni, kolorów, układów itp. I przechodząc tam raz na jakiś czas wydawało mi się, że zmieniło się niewiele, lub prawie nic. Dopiero poniższe zestawienie uświadomiło mi, że ten proces jest ciągły, zachodzi cały czas, że trzeba dokumentować nasze otoczenie. Bo ten obraz już nie wróci, ale zostanie na zdjęciach.

To tylko 8 lat, to nadal 21 wiek, ale już nie ma klopsztangi, którą zastąpił jakiś wieszak, nie ma starych garaży, drzewa obok komina w głębi po lewej, a elewację odnowiono.

Na drugim zdjęciu tego samego podwórka również brak garaży, kabli nad podwórkiem, części drzew po prawej i lekko zmodernizowano kominy.

Osiem lat. Zmiany duże, zmiany małe. Zmiany.

środa, 23 sierpnia 2017

Kontury

Podczas wieczornego spaceru po Biskupicach przypadkowo wpadłem na ciekawe zjawisko - lokalną wieczorną mgłę nad Bytomką. Na zdjęciach kościół pw. Wniebowzięcia NMP oraz opleroki.




sobota, 19 sierpnia 2017

wtorek, 1 sierpnia 2017

Przed zmrokiem

Czyli kolejny strzał na znany już widok z bloku przy ul. Sobieskiego w kierunku DMiTu i ul. De Gaulle'a. Zdjęcie wykonałem za pomocą Takewaya.


czwartek, 27 lipca 2017

Testuję ustrojstwo

W nawiązaniu do poprzedniego posta oczywiście musiałem wykonać jakieś testowe zdjęcia z wykorzystaniem nowego statywu. Dlatego poniżej zdjęcie błyszczącej Al. Korfantego widzianych z okna klatki bloku przy ul. Sobieskiego. Ze zwykłym statywem nie udawało mi się uzyskać obrazu alei z tego punktu. Tym razem bez problemów, poza stresem mocowania takeawaya na blasze parapetu. Da się? Da!


wtorek, 25 lipca 2017

Takeway - ciekawe ustrojstwo

To chyba mój pierwszy post, dotyczący fotograficznego hardware'u, ale wpadła mi w ręce naprawdę fajna fotozabawka bardzo przydatna do moich celów fotografowania . Chodzi mianowicie o mini statyw-mocowanie Takeway T1 Clampod. 


Jest to tak naprawdę mała, lekka i poręczna szczęka z głowicą kulową do aparatu z możliwością doczepienia nóżki i zastosowania jako małego statywu. Ale najfajniejsza jest właśnie wspomniana szczęka, której zacisk regulowany jest śrubą, dzięki czemu możemy na głowicy przymocować aparat z wagą do 3 kg.  Czyli lustrzanka z dużym obiektywem to żaden problem. 

Raczej nie ulegam wpływom nowinek technicznych, jednakże to ustrojstwo to jakby coś stworzone specjalnie dla mnie. Dlaczego? Przy fotografowaniu Zabrza z okien klatek schodowych i mieszkań duży statyw uniemozliwiał korzystanie z parapetu (był za wysoki), a w przypadku Takewaya ustawienie aparatu na parapecie to żaden problem. 


Ale co najfajniejsze, to możliwość wykorzystania szczęki statywu jego zamocowania niemalże w dowolnym miejscu o średnicy do 50 mm. Poniżej przykład wykorzystania szczęki na okiennej framudze i brzegu parapetu.



W tym drugim przyadku robiło mi sie się naprawdę ciepło, bo aparat wisiał nad podwórkiem na wysokości 10 piętra. Mała nieuwaga i sprzętu nie ma, a przy okazji ktoś mógłby doznać uszczerbku na zdrowiu. Oczywiście ciągłe i pewne trzymanie za pasek aparatu było tu konieczne w celach asekuracyjnych. Na szczęście szybkozłączka statywu, jak i jego szczęka mają solidny chwyt i nawet tak dziwne mocowanie na blasze parapetu to żaden problem. Dzięki temu mogłem sfotografować obiekty leżące skrajnie z boku okna, co przy wykorzystaniu zwykłego statywu wcześniej nie było możliwe. 

Podsumowując, statyw Takeway Clampod:
  • Jest bardzo lekki (200 g) i poręczny  (można schować w dużej kieszeni bojówek)
  • Można go stosować jako normalny statyw bez konieczności jego noszenia ze sobą
  • Można go używać w różnych ustawieniach (pion-poziom), wykorzystujac dowolne obiekty terenowe (płoty, słupy, poręcze, ramy rowerów, drzwi samochodowe itp.), jednakże o średnicy do 50 mm
  • Można go stosować jako malutki statyw po doczepieniu nóżki  (jest w zestawie)
  • Solidne mocowanie szczękowe (dokręcane wygodną śrubą)
  • Solidny uchwyt kulowy
  • Solidna szybkozłączka 


Oczywiście zaprezentowane rozwiązanie posiada również pewne wady:
  • Trudno uzyskać 100% stabilność pionu lub poziomu na poziomicy w aparacie. Uchwyt kulowy choć solidny przy ostatecznym dociągnięciu lekko gubi wstępne ustawienie. Wymgana jest tu wprawa - w zwykłym statywie jest to łatwiejsze 
  • Statyw stojący jest trochę mało stabilny. Lubi się chwiać, co również odbija się na stabilności pionów i poziomów
  • Trudno posługiwać się nim w płaskim terenie, gdzie nie ma możliwości przyczepienia go do czegokolwiek (łąki, puste place itp), z czym w przypadku standardowego statywu nie ma problemu. Oczywiście możemy Takewaya postawić na ziemi, jedna zmienia się wtedy znacząco perspektywa. 
Pamiętajmy jednak, że to rozwiązanie kompromisowe: mamy statyw do fotografowania po zmroku głównie w obszarach miejskich bez potrzeby dźwigania dużego i nieporęcznego standardowego statywu. I cena dosyć przystępna - 209 zł. 


piątek, 14 lipca 2017

Cmentarna

W zasadzie tylko jej niewielka część, ale ta fajna ulica pójdzie w kilku postach. Na szybko tylko takie 3 impresje odcinka do ul. Siedleckiego. Aż 2 zdjęcia poświeciłem bardzo ciekawemu budynkowi dawnej gazowni, przy którym ustawiono niedawno drewniany tunel (czyżby cegły spadały? czy może remont?). Odkryciem dla mnie był fantazyjny modylion (wspornik gzymsu) widoczny na ostatnim zdjęciu. Czasem się zastanawiam, ile jeszcze interesujących architektonicznie (a nie promowanych) miejsc Zabrze posiada.


 

czwartek, 13 lipca 2017

Widoki sentymentalne

Poszukiwania klymatów na Zandce ciąg dalszy. Pierwsze ze zdjęć to dla mnie taki obraz Śląska, który mam w głowie od bajtla. Oczywiście wariantów obrazów jest mnóstwo, ale stare kamienice, kominy, dachy mansardowe, mury pruskie, belki, dachówy, stare rynny i elewacje, do tego jeszcze (zakazany dziś) dym z kominów i jest to, co mnie cieszy w głowie, do czego sentyment mam wielki. I chyba właśnie poszukiwanie w swojej fotografii takich obrazów wynika właśnie z fajnego dzieciństwa spędzonego na podwórku jednego z gliwickich familoków. I takich obrazów będę szukał. Drugie foto to tak tylko do kompletu, bo to ta sama ulica i stare kamienice.

ul. Bończyka

ul. Bończyka




środa, 12 lipca 2017

Szukam klymatów

Założenie było następujące: idę w starą dzielnicę, korzystam z "podeszczowego" wieczornego światła, nie używam statywu, korzystam z mojego najdłuższego obiektywu (czyli ledwie 85 mm) i patrzę, co z tego wyjdzie. No coś wyszło.

Padło na Zandkę, bo od dawna się tam przymierzałem, a jakoś zawsze było nie po drodze. A to naprawdę urokliwa dzielnica, choć może nie do końca czułem się tam pewnie z aparatem.


ul. Na Piaskach, Bytomska, Hagera

ul. Bończyka

ul. Bończyka



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...