poniedziałek, 16 października 2017

Światła starych kamienic

Pawłowski wypad zakończył się na zaborskiej ul. Lompy i to, co mnie od zawsze urzeka, to te stare kamienice pełne życia (tutaj w sobotni wieczór), co od razu nasuwa pełną głowę skojarzeń, o których już kiedyś pisałem na blogu. Ciepło domowego ogniska, wieczór, kąpanie, film w TV dla całej rodziny itp. I to właśnie widzę w tych światłach okien tuz po zachodzie słońca, gdzie jeszcze dzieci na dworze jeżdżąc na rowerach wyrywają ostatnie chwile gasnącego dnia.

Zabrze-Pawłów, skrzyżowanie ul. Głogowskiej i Sikorskiego

Zabrze-Zaborze, skrzyżowanie ul. Lompy i Bogusławskiego

niedziela, 15 października 2017

środa, 27 września 2017

Zdjęcia zdjęć...

...czyli plenerowa wystawa fotografii pod DMiTem. Ładnie wyeksponowane, szczególnie wieczorem, zdjęcia francuskiego fotografa Oliviera Föllmi stoją od kilku dni przed gmachem DMiTu i muszę przyznać, że wieczorem pysznie się je ogląda. Wystawa ta prezentuje wybór kilkunastu fotografii artysty z różnych zakątków świata, głównie jednak z Azji: Indii, Himalajów, Półwyspu Indochińskiego. Warto się wybrać wieczornym spacerkiem.



  



wtorek, 26 września 2017

Dzień przed wyburzeniem

W ostatnią niedzielę wieczorem uwieczniłem na zdjęciu jedną z najważniejszych konstrukcji budowlanych mojego dzieciństwa i młodości - chlewiki na podwórku przy ul. Strzelców Bytomskich w Gliwicach-Łabędach, gdzie spędziłem 25 lat swojego życia. Nosiłem się z tym od dawna, ale tym razem musiałem się na serio zmobilizować, ponieważ na wczorajszy dzień zaplanowano ich wyburzenie i już zaczęto powoli demontować drewniane drzwi. Koniecznie zatem musiałem tą budowlę uwiecznić, póki jeszcze stała.

Wydać to się może dziwne, ale chlewiki te były mi bardzo bliskie. To je widziałem codziennie z balkonu na drugim piętrze albo wychodząc z klatki, to w jednym z nich trzymało się rowery, wózki, narzędzia, podwórkowe zdobycze, to jednym z nich rąbałem drewno na rozpałkę, to w jednym z nich tata hodował świniaki w latach 80, to w jednym nich na górze mieliśmy z kolegami swój klub, to w ich cieniu kryliśmy się popołudniami na podwórku, to one stanowiły ścianę do odbijania piłki, to na drzwiach jednego z nich wisiała prowizoryczna obręcz do grania w kosza albo narysowana była tarcza do rzucania strzałkami, to za nimi ("za gnojakami") rozpalaliśmy ogniska, jeździliśmy na rowerach "dookoła chlewików" albo wrzucaliśmy do gnojaków lub z nich wyławialiśmy śmieci i kamienie.

Mnóstwo wspomnień mam w głowie z nimi związanych, dlatego musiałem oddać im taki symboliczny hołd w formie tego wpisu na blogu, bo już ich nie ma. Stały ponad 100 lat (chyba od 1905) wybudowane wraz z dwuklatkowym, dwupiętrowym ze strychem, zwieńczonym murem pruskim kolejowym familokiem.


Widok chlewików od tyłu od strony gnojoków i ogródków. Nasz chlewik to 3 od prawej. Na piętrze widoczne okienko naszego "klubu". Kiedyś (I poł. lat 90.) było tam okienko i prowizoryczna firanka

Widok od strony podwórka. Nasz chlewik 3 od lewej. Drzwi już zdemontowane.

Widok od tyłu od strony sąsiedniego osiedla. Kiedyś na widocznej ścianie był duży śmietnik, obok blaszany garaż sąsiada i mały ogródeczek. Gnojaki zarośnięte zielskiem, nieużywane już od chyba 20 lat.

Widok z mojej klatki schodowej niemal wprost na nasz chlewik.

czwartek, 21 września 2017

666666666666666666...

Mrygająca liczba szóstka na autobusie tejże linii rozmnożyła się na zdjęciu rozwidlenia ul. 3 Maja i Sienkiewicza przy 20-sekundowym czasie ekspozycji. 


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...