Cieszę się, że jeszcze są takie miejsca w Zabrzu, gdzie czas się zatrzymał, gdzie jeszcze nie pokryto murów kolorowym tynkiem akrylowym, gdzie nie wyburzono ścian i nie wybudowano marketu, gdzie nie wymieniono drzwi na antywłamaniowe i okien na plastikowe. Ale jestem też świadomy, że te zmiany nadejdą, bo muszą. Bo ludziom zimno, bo grozi zawaleniem, bo trzeba wybudować nowe. I to jest normalne. Oby jednak te zmiany były mniej drastyczne, z poszanowaniem przeszłości. Na razie, jedyne, co zostanie, to zdjęcia, filmy, obrazy, przekaz słowny...